Sezon chorobowy już zainaugurowaliśmy jakimś dziwnym choróbskiem. Starsza Córka cały tydzień nie chodziła do przedszkola. W dzień gorączka spadała i rosła co chwile do 38.5 maksymalnie, później spadała do 36.6, później rosła itd (bez leków). A w nocy 39.5. I tak 3 dni, później przeszło, został tylko kaszel i katar. Trzeba było wymyślać zabawy w domu.
Mamy takie konstrukcyjne rurki, coraz częściej nadają się do użycia. Był już robiony odkurzacz i kij do selfie. Wczoraj Starsza Córa nie chciała sprzątać klocków porozwalanych po podłodzie i pod tapczanem... Nie chciała — dopóki jej nie zmajstrowałem takich grabi.

Odpowiednio długi kij do wyciągania klocków spod tapczanu.

Zbliżenie na zęby.
Po kilku minutach obserwacji jak córka pracuje, postanowiłem, że jej pomogę. Wykorzystałem te 2 połączenia w górnej części grabi i dołożyłem bokiem jeszcze 2 zęby. Jeden po jednej, drugi po drugiej stronie. Takim oto sposobem grabie stały się szersze.

Upgrade v1.1

Zbliżenie na polepszenie.
Dumny byłem ze swojej pracy, Żona rzuciła mimochodem: "Zrób zdjęcia i wrzuć na hajwa". Myślę sobie: "A co mi tam". No to wrzucam. Jak uda mi się jeszcze coś wymyślić to dam znać. Trzymajcie się!