#78 Automonomit

in #polish16 days ago

Proste początki komplikacji

Jak to bywa w życiu, tak i na harcerskiej ścieżce czasem usłyszysz pytanie lub stwierdzenie, z którym wiesz że jest coś nie tak, ale nie potrafisz od razu powiedzieć co dokładnie. Istnieje jakaś zawieszona w próżni niezgodność, głęboka rana intelektualna wynikająca z czegoś pozornie prostego, a jednak niosącego w sobie znaczące skutki.

Czymś takim dla mnie kilka tygodni temu stało się pojęcie tożsamości osobowej i osobistej. W czasie któregoś kursu, jeden z uczestników użył tych pojęć zamiennie. Zwróciłem na to uwagę. Otrzymałem pytanie, czemu nie można używać ich zamiennie. No więc wyszedłem z zadaniem, wyjaśnić najpierw sobie, a następnie każdemu kogo będzie to interesować.

Zacznijmy więc.

polonizmy i anglicyzmy

Słownik Języka Polskiego definiuje:

osobowy

  1. «dotyczący osoby lub osób»
  2. «przeznaczony do przewozu ludzi i ich bagażu»
  3. «związany z osobą – kategorią gramatyczną»

a także:

osobisty

  1. «odnoszący się do danej osoby».
  2. «dokonany przez daną osobę»

Jak widzimy, definicje bardzo podobne, jednak różniące się jednym elementem – przy osobowym mówimy o kategorii osoby, nawet jeśli pojedynczej, to ogólnej. Jednocześnie osobisty odnosimy do danej, konkretnej osoby. Mamy pierwszy ślad.

Polska Wikipedia posiada osobno strony dla tożsamości osobowej jak i osobistej, jednak… nic ważnego z nich nie wynika. Mówią o tym że tożsamość to identyczność, i trzeba identyfikować. Dobra jes, pora na CSa.

Język polski nie jest niestety alfą i omegą, dlatego czasem warto spojrzeć także do źródeł w innych językach. W angielskiej Wikipedii znajdziemy stronę dotyczącą personal identity, i tutaj zaczyna się robić ciekawie. Według tejże wiki, współczesna metafizyka wyróżnia dwa problemy:

  1. Pierwszy to problem diachroniczny tożsamości – czyli co sprawia, że dana osoba jest sobą w czasie, mimo że się zmienia? Nawiązuje to do statku Tezeusza, problemu znanego od starożytności. Czy jeśli w statku będziemy wymieniać deskę za deską, osobno, co jakiś czas, to gdy wymienimy wszystkie deski, statek dalej będzie tym samym statkiem, czy już czym innym?
  2. Drugim problemem jest problem synchroniczny, czyli co charakteryzuje osobę w danym momencie. Jakimi rodzajami cech możemy opisać osobę, by wyróżnić ją od innych? Jak wiele rodzajów kategoryzacji i opisu potrzeba, by zapewnić możliwość unikalnego rozróżnienia każdego?

Z matematycznego punktu widzenia to tak jakbyśmy rozpatrywali funkcję – z jednej strony analizujemy jej ciągłość, z drugiej czasem po prostu potrzebujemy znaleźć wartość funkcji, czyli wyszukać tego znanego wszystkim iksa.

Jednocześnie, język angielski wyróżnia pojęcie personal self-identity (także jako znane jako self-concept ), które opisuje zbiór wyobrażeń o samym sobie. Tutaj nie odnosimy się do jakiegoś obiektywnego początku układu, ale punktem wyjścia jest to co funkcja sama o sobie „myśli” – zmieniamy układ odniesienia, wprowadzamy subiektywność. Wchodzimy tutaj na obszar tożsamości narracyjnej – czyli tego jak człowiek tworzy sam sobie, i sam sobie opowiada opowieść o swoim życiu.

Historia Vita

Współczesna filozofka Marya Schechtman rozwija tę myśl, twierdząc, że posiadanie tożsamości osobistej wymaga posiadania „historii życia”, konstrukcji narracyjnej, która nadaje sens naszym działaniom. Twierdzi ona, że osoba konstytuuje swoją tożsamość poprzez tworzenie wewnętrznej opowieści o własnym życiu. Nie jest to jednak dowolna bajka, ale struktura, która musi spełniać dwa warunki:

  1. Musisz być w stanie wyjaśnić swoje działania, cele i przekonania jako część logicznej całości. Twoje obecne zachowanie musi wynikać z Twojej przeszłości i kierować się ku Twojej przyszłości.
  2. Twoja narracja nie może być czystą fantazją. Musi korelować z obiektywnymi faktami o świecie i tym, jak postrzegają Cię inni. Jeśli uważasz się za wielkiego wodza, a nikt inny tego nie potwierdza, Twoja tożsamość narracyjna jest zaburzona.

Auto-monomit

Dość znany jest koncept podróży bohatera, wprowadzony przez Campbella, zwany także monomitem Opisuje on dwanaście faz, przez które przechodzi typowy bohater na swojej drodze przemiany. Jest to schemat który można znaleźć w najróżniejszych bajkach, legendach i podaniach, nie musi on się tam jednak zatrzymać.

Jeżeli za Schechtman przyjmiemy konieczność konstrukcji narracyjnej jako kluczowego elementu własnej tożsamości, i jednocześnie spoimy to z monomitem Campbella, otrzymujemy zupełnie nową formułę: automonomit (pojęcie własne) – czyli świadome wykorzystywanie narracji o drodze bohatera w opisywaniu i planowaniu własnej tożsamości.

Autobots, roll-out

Tak, w poprzednim zdaniu użyłem słowo „planowanie”, użyłem go świadomie, z premedytacją. Jeśli ktoś chciałby mnie za nie karać, sąd weźmie to pod uwagę. Ja jednak celowo je tam zostawiam. Tożsamość jest elementem nas definiującym, głęboko zakorzenionym w naszej historii, w naszych doświadczeniach, i w naszych wyobrażeniach o samych sobie. Nie jest jednak wykuta w kamieniu, i może się zmieniać, rosnąć, przekształcać.
Czemu jednak mamy mówić o tych zmianach jak o pogodzie? Przekształcenie tożsamości, charakteru nie musi nam się przydarzać; możemy aktywnie kształtować ten proces. Wybierając czym karmimy się intelektualnie, emocjonalnie i duchowo, możemy inspirować wewnętrzne procesy do zmian w oczekiwanym przez nas kierunku, możemy transformować siebie. Na tym przecież polega praca nad sobą!

I tutaj wchodzimy na praktycznie zastosowanie automonomitu. Aby wzrosnąć, trzeba wyruszyć. Elementem samo-terapii czy po prostu planowanego rozwoju może być zaprojektowanie sobie przygody – wybór mentora, wyzwania nowego świata, jaskinię mroku, aż po powrót z eliksirem. Nie musi to być opowieść wybitna, nie musi być też sztampowa – ale powinna być przede wszystkim nasza własna, której nie będziemy się wstydzić - ani przy piwie z przyjaciółmi, ani opowiadając naszym wnukom do snu.

idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
Ojca naszego Dominika
Cyda Wincentego Reginalda
wędrowców pud błękitnym niebem
sług Sekretnego Ognia i Wschodzącego Słońca

zdziwieni treścią?
mogę zmieniać, to przecież moja własna opowieść

Sort:  

Bardzo ciekawe rozważania. Też rozmyślałem na podobnym obszarze (problem diachroniczny tożsamości - dziękuję za podsunięcie tego terminu). Jakiś czas temu znajomy sprzed wielu lat odkrył mnie na Facebooku i zadał pytanie pod moim zdjęciem:

Dostojny to Ty ?;]
(taką miałem kiedyś ksywkę)

Odpowiedziałem:

Trollu mój złoty 😃 Wbrew pozorom zadałeś bardzo istotne z punktu poznawczego pytanie. Pytanie o ciągłość tożsamości podmiotu w czasie. Czy Ty to Ty? Czy Ty to wciąż Ty? Po jakim czasie Ty to wciąż Ty? Czy Ty, którego znałem, więc który byłeś obiektem mojej ograniczonej percepcji (bo percepcja jest zawsze ograniczona), w którymś momencie czasu, po dalszym jego upływie nadal jesteś z tym Ty, które zaobserwowałem? I w jakim stopniu? Ile zmian nastąpiło w tym czasie i czy jeśli bylibyśmy postawieni teraz, w tej samej sytuacji razem wobec siebie, to czy dokonalibyśmy tych samych wyborów, użyli tych samych słów, gestów, zachowań? Przechodząc zatem do odpowiedzi: i tak i nie. Tak, bo zobaczyłbyś, tak sądzę, w pewnym (znacznym!) stopniu jakąś ciągłość, korespondencję dystynktywnych cech osobniczych w stosunku do tego mnie, którego zaobserwowałeś ponad dekadę temu. Ha! Powiedziałbym nawet wzmocnienie co poniektórych cech 😉 . Ponadto przecież, jako ludzie operujemy w ramach pewnego zakresu cech zależnych od kodu genetycznego, a ten (całe szczęście, bo inaczej byśmy zwariowali w chaosie) pozostaje niezmienny. Z drugiej jednak strony: nie, gdyż ten repertuar cech ulega ciągłym zmianom w wyniku doświadczeń, nawet nieraz z dnia na dzień, z godziny na godzinę, a nawet od słowa do słowa, a co dopiero po 11 latach braku obustronnego aktualizowania wzajemnych obserwacji. Ponadto pamiętaj, że również sam obserwator ulega ciągłym przemianom, więc wcale nie jest tak, że gdybyś obserwował teraz mnie takiego jak kiedyś, to byś doszedł do tych samych wniosków, wrażeń, odczuć i zaszeregowałbyś mnie do tych samych szuflad pojęciowych, co wtedy. Ale kończąc optymistycznie, sam byłbym ciekaw do jakich wniosków byś doszedł teraz, zwłaszcza przy flaszce whisky, albo baterii browarów, konfrontując to pytanie z rzeczywistością 😃

Cieszę się że moje rozważania się spodobały!
Ciekawy sposób sformułowania obserwacji, którą niektórzy sprowadziliby do prostego:

Stary, lata się nie widzieliśmy! Trzeba się spotkać!

Jak widać po Twoim przykładzie, można to samo zrobić w o wiele bardziej elokwentny sposób 😄

Congratulations @mligeza! You have completed the following achievement on the Hive blockchain And have been rewarded with New badge(s)

You received more than 8000 upvotes.
Your next target is to reach 9000 upvotes.

You can view your badges on your board and compare yourself to others in the Ranking
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word STOP